do całowania Bonesa… .

Na łóżko wskoczył lampartołak. Wylizał jej twarz do czysta długimi, pewnymi ruchami języka. Wilkołak lizał jej ciało coraz niżej i niżej, zatrzymując się na wysokości brzucha. Znieruchomiał, jedno żółte ślepie gapiło się w kamerę. Zaczął się pożywiać. Lampart przyłączył się do uczty.. Wsparcie, a następnie odgłos jego szybkich kroków, gdy uciekał. Szlag.. Przez chwilę widziałam ich jego oczami: koszmar­ne postacie w czerni i czerwieni, w żelaznych koro­nach. Jeden z nich spojrzał na mnie i zobaczyłam jego upiorne oblicze, nieludzkie i piękne. Poczułam, że pod jego wzrokiem mogę zmienić się w pył. Odepchnęłam od siebie tę wizję i spróbowałam skupić się na słowach Sebastiana.. Powiem wam, że czas spędzony w niemal niezmąconej ciemności, na niewielkiej przestrzeni, spędzony na oczekiwaniu, aż coś się wydarzy – to straszny czas. Nie miałam ze sobą zegarka; zresztą żeby coś zobaczyć, i tak musiałabym mieć taki z podświetlanymi wskazówkami. Nie usnęłam, ale przeszłam w dziwny stan zawieszenia. Przypuszczam się, że stało się to w dużej mierze z powodu niskiej temperatury. Nawet w tej ocieplanej kurtce i pod kocem, w bagażniku było koszmarnie zimno. Niezmiennie nieruchomo, zimno, ciemno, cicho. Mój mózg odpłynął.. Niechętnie spojrzał jej w oczy. Była zaniepokojona, ale nie odsunęła się. Przyjrzała mu się uważnie.. - Przyszłaś tu mnie uratować. Postąpiłaś bardzo odważnie - oświadczył głosem tak uwodzicielskim, że DeeAnne na moim miejscu wyskoczyłaby chyba ze swoich czerwonych nylonowych majtek.. Bliźniaczki pokręciły głowami..